czwartek, 18 kwietnia 2013

wczoraj przez 2 godziny jeździłam po zakurzonych drogach, zakurzonym samochodem z zakurzonym instruktorem.
nocą, wracając do domu, starałam się utrzymać mój mózg w stanie świadomości- obliczyłam, że tego dnia spędziłam w tramwaju 2,5 godziny (cholernie dużo). pobudzenie matematyczne (haha) sprawiło jednak coś ciekawszego- wpadł mi do głowy (na Starowiślnej) wstęp do pracy zaliczeniowej (na kulturę dawną w Krakowie). super ekstra, wreszcie mogę to napisać. męczarnia braku pierwszego zdania to najgorszy koszmar polonistę.
uczę się na pamięć Tuwima. ciekawy to proces, to włazi mi gdzieś do mózgu, ale nie do szufladki pt. 'do recytowania' tylko takiej bardziej 'nieświadome; znane; rozpoznawalne'- fajnie, że się rozumiemy z Julianem, ale ja to muszę wykorzystać do aktorzenia, nie tylko do rozważań na temat jak żyć. 
prostując- rozważania jak żyć, są potrzebne; ale blokują mi pragmatyczne wykorzystanie pamięci. chyba takowej nie mam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz