wtorek, 28 października 2014

pierwszy raz, w którym bezwiednie przeczesałam palcami włosy do tyłu, powinien zostać nie opisany. faktem jednakże jest, że nawyk wrócił, grzywka ciąży i irytuje; a ja odgarniam, po staremu, źle.
przynajmniej nie jest mi zimno w czoło. stopy i rączki standardowo marzną.

dzisiaj sporo pisałam, czytałam i myślałam. trzy godziny w czytelni robią swoje. wklejam sobie za to kilka gwiazdek. dla nieuważnego czytelnika może to być bardzo codzienne i zwykłe. dla niektórych, jednakże, to spore wydarzenie w non-social życiu.

myślę spokojniej, o licencjacie, w głównej mierze. myślę też o licencjatach innych, i cieszę się, kiedy mogę się na coś przydać. bo właśnie tak trzeba, robić rzeczy, cytując klasyka. jestem zadowolona z dzisiejszego dnia, no wyduś to z tej klawiatury, z siebie jestem zadowolona. takie porządne, intelektualne zmęczenie.

na zajęciach analizowaliśmy sonet Szekspira (wciąż upieram się, że odczyt Rickmana nie ma sobie równych). była też Notatka Szymborskiej. znów we mnie uderzyła mocą swoją niepomierną, nieplanowanie, jak sądzę. dobrze się o tym rozmawiało, poruszyłam kilka kontekstów, z czego to właśnie jestem dumna. "myślimy podobnie", było sporym komplementem, bo myśleć jak taki człowiek, to myśleć całkiem ładnie i sprawnie.


myśli uczesane, o.

"Dlatego myślę, że może zamiast szukać zaginionych kotów, powinieneś się poważnie zająć szukaniem drugiej połowy swojego cienia."

Haruki Murakami, Kafka nad morzem

niedziela, 26 października 2014

w mieszkaniu pachnie rosołem, jest niedziela; przecież to tak bardzo rodzinnie-wewnętrzne-symptomatyczne.

uchyliłam okno, chyba wyjdę na spacer.

zaproponowałam dziadkom kino, ponoć warto zobaczyć najnowszą rolę Kota. to miłe, że mówi się o aktorze, że się docenia, że to jego nazwisko jest ważniejsze, niż reżysera.

bolą mnie oczy, założyłam okulary, póki co, to wciąż same filtry. przeniosłam stolik na drugą stronę pokoju, jest chyba wygodniej. chociaż wciąż siedzę w sposób, którego kiedyś nie pochwalił lekarz rodzinny. kiedy to było? zbyt dawno, pewnie już nie prawda. i tak jestem krzywa.


powinnam się rozpisać, mam zadanie domowe do sklecenia. znów trochę za dużo subiektywnego stosunku do tematu, ale co tam, może coś fajnego wyjdzie.

czytam "niewinne oko" Ruskina, wciąż krążę przykonferencyjnie. może popełnię ten referat, może nie. na razie pracuję, a to dobrze.

dziś kolejne pałe-puchate znalazło nowy domek. będzie mu dobrze.


kilka ulic dalej są Targi Książki, a mnie tam nie ma i nie będzie. skąd taki bojkot?
roz-leniwienie, roz-targnienie i inne roz-mamłania.

powinnam kupić nowy notatnik. dostałam jeden, na piękne wspomnienia, ale jest przecież zbyt cenny, żeby wynosić go z pokoju.




sobota, 25 października 2014

niby to wiedziałam o czym chcę tutaj porozprawiać, ale wybił mnie z rytmu dziwnie semantyczny zbieg.

u-rodziny.



większą część samotności człowiek sobie wkręca.
się nakręca, powykręca i zakręca we wszystkie możliwe teorie spiskowe.
i może sobie tak meandrować, dopóki ktoś za kołnierz nie wyciągnie, nie praśnie na brzeg rzeczywistości.



forma bez treści.


bez zajrzenia do kalendarza nie bardzo wiem co robiłam i kiedy. uniwersytecko sprawy mają się dobrze. rzadko się wysypiam. babcia wmawia mi bladość, faszeruje tabletkami.
był teatr, którego nie zrozumiałam; promocja książki, którą chciałabym zrozumieć.

przy kolejnym spotkaniu conradowskim było dużo więcej zamieszania.
emocjonalnie intensywnego.


rozproszyłam się znowu.
chyba nic konkretnego mi tutaj nie wyjdzie. spróbuję jutro.

sobota, 18 października 2014

czas nie istnieje.
gdybym uznała, że mija zbyt szybko, miałabym trochę racji i trochę tautologii.


rozwarstwienie jest rzeczywiste.
odczuwalne.



nie zamierzałam brzmieć tak fatalistycznie (fatalnie?).
to kwestia niedopicia kawy.


jest mi w porządku.
świat wciąż wydarza się za szybko.
ale kto powiedział, że nie mogę go doganiać?

sobota, 4 października 2014

eskalacja żądań
wobec mnie
przerasta mnie samą

skoro i tak jestem kompaktowa
powinnam sobie z tym jakoś poradzić

tak
nie
niepotrzebne skreślić


mnie zakreślić
wpisać na margines
i włożyć do teczki
z etykietką
chwilowo niedostępne




5:36, 4 X