niedziela, 24 maja 2015


Remember those walls I built
Well baby they're tumbling down
And they didn't even put up a fight
They didn't even make a sound
I found a way to let you in
But I never really had a doubt
Standing in the light of your halo
I got my angel now

It's like I've been awakened
Every rule I had you breakin'
It's the risk that I'm takin'
I ain't never gonna shut you out

Everywhere I'm looking now
I'm surrounded by your embrace
Baby I can see your halo
You know you're my saving grace
You're everything I need and more
It's written all over your face
Baby I can feel your halo
Pray it won't fade away

Hit me like a ray of sun
Burning through my darkest night
You're the only one that I want
Think I'm addicted to your light
I swore I'd never fall again
But this don't even feel like falling
Gravity can't forget
To pull me back to the ground again

It's like I've been awakened
Every rule I had you breakin'
It's the risk that I'm takin'
I ain't never gonna shut you out

Everywhere I'm looking now
I'm surrounded by your embrace
Baby I can see your halo
You know you're my saving grace
You're everything I need and more
It's written all over your face
Baby I can feel your halo
Pray it won't fade away

I can feel your halo

piątek, 22 maja 2015

rozpisać się, wejść w odpowiedni stan skupienia - jakoś od rana bez powodzenia. kawa, śniadanie, leki, wieś, kot, książki, notatki, nowe-stare motto do pracy, notes, pióro. to już naprawdę finisz, wystarczy to jeszcze zlepić, pozszywać do końca. wbrew przekonaniom R., nie pisać tego na 200 stron, dokończyć drugi rozdział. potem wydać, w Karakterze, bo to bufoneria. 
dać sobie spokój z Sontag, bo mnie zaraża i piszę jak ona. a może to właśnie dobrze, może zadufanie intelektualne mi służy. nie ograniczać się, najlepiej już nie studiować, nie cytować, bo moje własne lepsze. aj waj.

kupiłyśmy sandały na platformie, to wciąż nie jest etap mojego dorosłego życia, w którym samodzielnie podejmuję takie decyzje. pewnie bym i jakieś buty kupiła, po kilku dniach zastanawiania się i tracenia energii - po co to tak. zawsze mogę to podpiąć pod pracę nad więzami rodzinnymi.

chcę święcącą klawiaturę. albo białego laptopa. jestem pewna, że na białym laptopie już dawno skończyłabym licencjat. co dopiero, gdyby miał podświetlaną klawiaturę!

czwartek, 14 maja 2015

Zakrwawiona sutanna Jana Pawła II po raz pierwszy w Krakowie; a ja mam receptę z dwoma pozycjami.
czytam fragmenty pracy koleżanki z seminarium na dzisiejsze zajęcia - pochwalam - chętnie (i bez ironii) wybiorę się na dzisiejsze zajęcia i porozmawiam o Białoszewskim. spałam do 8.30. kawa w niebieskim opakowaniu smakuje lepiej, niż ta w żółtym.

poniedziałek, 11 maja 2015

promotor ironizował i dogryzał, gdy czytał. dobrze, że nie płakał, prawda? kilka rzeczy do poprawy i dookreślenia. zastanawiałam się, jak zdefiniować zło na potrzeby mojej pracy - dzisiaj, zupełnie przez przypadek, trafiłam na odpowiedź. stary, dobry Bataille. przypis do filmu na yt? chyba da się zrobić.



dostałam od M. czarną książkę zbierającą opowiadania Beksińskiego. egzemplarz przeklęty. wysokie dziś ciśnienie. od wczoraj boli mnie głowa.

sobota, 9 maja 2015

państwo zapewne kojarzą ten prawie-rzeczywisty stan po przebudzeniu, kiedy przeżywana narracja okazuje się jedynie snem, lecz jej realność trwa w zawieszeniu gdzieś w nas i daje nam - czy to do myślenia, czy do odczucia - coś fajnego?
śnił mi się M. P. M. spierający się z M. o stopień wypieczenia mięsa - na moim własnym grillu, oczywiście. przeglądał też później moją biblioteczkę, znajdując na miejscu honorowym swoją własną książkę z dedykacją Ach, to dla Pani. A no, dla mnie. Ale za kotami to ja nie bardzo przepadam. Szanuje je, oczywiście. To bestie na wskroś literackie. Może miałem do czynienia z którymś w innym wcieleniu, czy to moim, czy tego kota. Mogę pogłaskać?

wczoraj dostałam maila kwalifikującego mnie na konferencję. odbędzie się za trzy tygodnie, a ja popełniłam już trzy slajdy prezentacji i wpadłam na ogólny tok wywodu. swoją drogą, nader ciekawa sprawa. na książkę prof. Z. nakierowała mnie A. - czytając myślałam i o konferencji i o licencjacie - okazało się wtedy, że przytoczyła się chyba do mnie ostatnia zębatka - idealnie korygująca cały licencjat, jak i łącząca koncept konferencyjny. ave.
do tego to dzisiejsze ukontentowanie postacią M. P. M. (musiałam oczywiście z samego rana obejrzeć półgodzinny wywiad). to wszystko sprawiło, że poczułam się nader dobrze. wiedzą państwo, to jedno z tych uczuć - takiego komfortu i bezpieczeństwa, kiedy myśli się - to jest to - tak, właśnie w ten deseń.

rano słyszałam śmiech na dole. rodzice siedzieli w kuchni i przekomarzali się. wiedzą państwo, co znaczy, kiedy dogryza się drugiej osobie? jest chyba całkiem dobrze, w tym świetle.
 

wtorek, 5 maja 2015

"niezgodność z własną realnością"
dzień dobry, Panie Lacan. mało śpię, dużo pracuję, co to za tryb warunkowy. 
M. jest moją ce peu la réalité [odrobiną realności]. 
zmieniłam kolor włosów i oddałam szufladę ciuchów siostrze, tak jest dobrze. 
znalazłam ładowarkę do tablet-a/-u, to też dobrze. 
na drugie śniadanie mam suszone jabłka, są dobre.

sobota, 2 maja 2015

od trzech herbat nie dopisałam niczego nowego. zredagowałam kropki w przypisach. i zamówiłam książkę. jest najciszej i najspokojniej - wszyscy pojechali na basen. ależ po co wykorzystać te idealne do pisania warunki, lepiej zacząć ściągać nowy serial. majówka.