ciężki dzień, ciężka głowa, ciężka noc.
popijam piwem i chowam się za dymem.
w imię ojca, brzmię jak kiepska rapowa piosenka.
dzisiejsza nieoczekiwana przygoda kocmyrzowska trochę ścięła mnie z nóg. telefony, zapewnienia, prośby. pani w-g pewnie tego nie pochwali. taką mam bohaterską potrzebę czynu, a co mi tam.
to leki, czy ja. reagować, czy odreagować. płakać. na bieganie trochę za późno. umówić się na herbatę na Ugorku i potem na kolejną za płotem. pocieszyć. wysłuchać.
a teraz pomilczeć.
posłuchać floydów.
babcia poklepała mnie po ramieniu i wysłała do łóżka. siedzę w łóżku. nie czuję już dotyku.
niczego w zasadzie nie czuję.
może tak lepiej.
może tak.
może.
wtorek, 23 czerwca 2015
piątek, 12 czerwca 2015
przeniosłam się z całym tym bardachem do kuchni. większy stół, więcej światła, lodówka w zasięgu ręki, nie słychać pikniku organizowanego w moim starym gimnazjum.
wieczorem wysyłam całość licencjatu do Pani promotor. teraz ślęczę nad pracą roczną do F. - korzystając z opracowanych materiałów o Beksińskim, doklejam teorię spiskową związaną z Witkacym i wychodzi mi z tego nawet całkiem fajna rzecz. może nawet uda mi się skończyć to dzisiaj. dużo pracy jeszcze na mnie czeka - kolejny esej + cały ten syf związany z zaliczeniem angielskiego. termin obrony mam już ustalony, teraz wszystko zależy od zaliczeń.
trzymać kciuki, parzyć więcej kawy, donosić jedzenie. cześć i czołem.
wieczorem wysyłam całość licencjatu do Pani promotor. teraz ślęczę nad pracą roczną do F. - korzystając z opracowanych materiałów o Beksińskim, doklejam teorię spiskową związaną z Witkacym i wychodzi mi z tego nawet całkiem fajna rzecz. może nawet uda mi się skończyć to dzisiaj. dużo pracy jeszcze na mnie czeka - kolejny esej + cały ten syf związany z zaliczeniem angielskiego. termin obrony mam już ustalony, teraz wszystko zależy od zaliczeń.
trzymać kciuki, parzyć więcej kawy, donosić jedzenie. cześć i czołem.
piątek, 5 czerwca 2015
przypomniałam sobie, że kalendarz w Hucie wciąż jest w maju i Słonecznikach van Gogha.
koty wydają się dziksze niż zazwyczaj, a Emma jest chyba coraz bardziej przepełniona miłością. dzisiaj piłyśmy razem kawę na tarasie, położyła mi swój wielki kudłaty łeb na kolanach, to urocze. wierzcie państwo lub nie, zawsze rano uśmiecha się na mój widok. retrievery to potrafią. koty ponoć też, tak głosi legenda.
napisałam jedną pracę zaliczeniową, zostały jeszcze dwie. dzisiaj planowałam zacząć tę na kulturę XX wieku, ale czeka na mnie trawa i kosiarka; no i Zdzisia biegająca po największym upale. Zdzisi należy pilnować. licho nie śpi. Zdzisia też.
Andrzej dzwoniłlekko spanikowany, że Stasia od wczorajszego wieczora nie wysłała mu smsa, a on nie może się do niej dodzwonić. lewe płuco, prawe płuco. kazałam mu przyjechać na obiad.
Ola chodzi za mną po całym domu i podwórku. jest przy mnie w drodze do sklepu, do łazienki. głaszcze ze mną koty, opowiada różne historie, często się śmieje, coraz lepiej oszukuje w planszówkach, łapie zasady szantażowania - mnie, oczywiście.
to chyba pierwsza tarta, która mamie nie wyszła. tata opowiadał o fugowaniu w dużym upale. dostałam list polecony upraszający o przedłużenie ubezpieczenia skutera. popełniam ostatnie odczytania licencjatu, chcę to już spakować i przekazać dalej.
właśnie dostałam wiadomość od Stasi, zapomniała rano włączyć telefon, jadą właśnie do La Salette. idę zaparzyć herbatę.
koty wydają się dziksze niż zazwyczaj, a Emma jest chyba coraz bardziej przepełniona miłością. dzisiaj piłyśmy razem kawę na tarasie, położyła mi swój wielki kudłaty łeb na kolanach, to urocze. wierzcie państwo lub nie, zawsze rano uśmiecha się na mój widok. retrievery to potrafią. koty ponoć też, tak głosi legenda.
napisałam jedną pracę zaliczeniową, zostały jeszcze dwie. dzisiaj planowałam zacząć tę na kulturę XX wieku, ale czeka na mnie trawa i kosiarka; no i Zdzisia biegająca po największym upale. Zdzisi należy pilnować. licho nie śpi. Zdzisia też.
Andrzej dzwonił
Ola chodzi za mną po całym domu i podwórku. jest przy mnie w drodze do sklepu, do łazienki. głaszcze ze mną koty, opowiada różne historie, często się śmieje, coraz lepiej oszukuje w planszówkach, łapie zasady szantażowania - mnie, oczywiście.
to chyba pierwsza tarta, która mamie nie wyszła. tata opowiadał o fugowaniu w dużym upale. dostałam list polecony upraszający o przedłużenie ubezpieczenia skutera. popełniam ostatnie odczytania licencjatu, chcę to już spakować i przekazać dalej.
właśnie dostałam wiadomość od Stasi, zapomniała rano włączyć telefon, jadą właśnie do La Salette. idę zaparzyć herbatę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)