piątek, 12 czerwca 2015

przeniosłam się z całym tym bardachem do kuchni. większy stół, więcej światła, lodówka w zasięgu ręki, nie słychać pikniku organizowanego w moim starym gimnazjum. 

wieczorem wysyłam całość licencjatu do Pani promotor. teraz ślęczę nad pracą roczną do F. - korzystając z opracowanych materiałów o Beksińskim, doklejam teorię spiskową związaną z Witkacym i wychodzi mi z tego nawet całkiem fajna rzecz. może nawet uda mi się skończyć to dzisiaj. dużo pracy jeszcze na mnie czeka - kolejny esej + cały ten syf związany z zaliczeniem angielskiego. termin obrony mam już ustalony, teraz wszystko zależy od zaliczeń.

trzymać kciuki, parzyć więcej kawy, donosić jedzenie. cześć i czołem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz