niedziela, 26 kwietnia 2015

brak uczuć można chyba wyjaśnić nadmiarem myśli.
a może niczego już nie muszę tłumaczyć.
myślałam, że wczorajszy brak jakiejkolwiek reakcji na kocham cię spowodowany jest zmęczeniem/irytacją. dzisiaj poparzyła się czymś w kuchni. również niczego nie poczułam. nawet standardowej empatii, od czasu do czasu uruchamiającej się nawet u najgorszych bydlaków.
nic.
zwyczajnie nic.

autopojetyczna pętla feedbacku.
kawa. miłego dnia.

sobota, 25 kwietnia 2015

Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji (...).

nie jestem w stanie złamać serca O. - pochwaliłam laurkę na rocznicę ślubu. pochwaliłam jej starania, nie sam (f)akt. nie dostanę za to rozgrzeszenia. ojciec przyjechał z bukietem kwiatów i zaszył się w garażu. dzisiaj skupiam się na nie wybuchaniu śmiechem w twarz, powstrzymywaniu sarkazmu, koszeniu trawy i kończeniu rozdziału.
pisze mi się całkiem dobrze, K. polecił mi książkę, która idealnie połatała ewentualne niespójności lub dodała naukowości moim własnym założeniom. 
w tygodniu konsultuję się trzykrotnie. w sprawie konceptu pracy - z ekspertką od wizualności; w sprawie rozdziału autobiograficznego - z najcudniejszym stworzeniem z Gołębiej; oraz w sprawie magisterki - z oksfordzkim słodziakiem.
dobrze się dzieje. ze mną i we mnie. skoro reszta mojego rodu ma zamiar tkwić w tym uroczym gnoju* i z każdą rocznicą zapadać się w nim coraz bardziej, proszę bardzo. Rzuciłam w nich wystarczającą ilość lin i kół ratunkowych. Pewnie za jakiś czas chwycą się brzytwy, ale jak wiemy, będzie już za późno.
odpisuję na kolejną wiadomość, zapisuję plik, drukuję i zaczynam budować własną przyszłość. bez przeszłości.



________
*nawiązanie do Gnoju W. Kuczoka nieprzypadkowe

środa, 22 kwietnia 2015

wysłałam roszczeniowego maila. z wieloma kropkami nienawiści. zależy mi na sprawie. naszyjnik z tyranozaurem nie jest jakąś tam błahostką, rozumieją państwo!

doszczętnie zdarłam gardło. to było dobre karaoke i dobry lokal - Elvisy i inne takie na ścianach!
Beatlesi już dożywotnio kojarzyły mi się będą z Małą M. - tak samo jak większość memów zawierających w sobie koty. odprowadziłam ją na autobus - dobra ze mnie ciocia.

no, bo chyba miałam co świętować. bo wiecie, kiedy T. Z. M. trochę nie wie jak i czym skomentować, to coś się dzieje. poza tym, komunikaty w deseń "rób to dalej. tak dobrze" albo "co ty masz w głowie" czy "nigdy nie myślałam o fotografii w ten sposób, wow, dzięki" - a przede wszystkim -  "kupuję to!" - chyba dobrze wróżą.

sobota, 18 kwietnia 2015

nie sądziłam, że siedzi we mnie tyle niewypowiedzianych kadrów. 
szósta nad ranem wcale nie musi być końcem świata. ciastka czekoladowe, z kolei, najlepiej smakują w okolicach trzeciej.
naprawdę jesteś moim ulubionym człowiekiem.
będę miała paskudne kurze łapki. 

czwartek, 16 kwietnia 2015

decyzje, inwestycje, c i e r p l i w o ś ć. już kiedyś mówiłam M., że mu Bóg w gitarach wynagrodzi.
znowu mało spałam, tym razem słuchałam muzyki na nowym sprzęcie. życie nigdy nie brzmiało tak dobrze. a okulary przeciwsłoneczne faktycznie mogą być przeciwsłoneczne. no i zdecydowanie nie potrzebuję tylu ozdobników. może w końcu zacznę leczyć się z tego barokowego eklektyzmu dodatków i deseni wszelakich. M. znowu ma rację.

dzisiaj rzeczy dopiero od 16. kawa, którą sama zaproponowałam towarzysko. nowość. wiosna. wczoraj prawie porozmawiałam z byłą polonistką, ale już bardziej pogawędziłam z trzema dżentelmenami z Pierwszego. wieczorem seminarium. zabieram się za pracowanie. rozdział o cielesności. zainteresowanych zapraszam na hipsterski spam z mojego życia na instagramie.


https://instagram.com/klaudjawe
 

niedziela, 12 kwietnia 2015

wprowadzam poprawki do tekstu, M. bardzo dobrze wykonuje swoją pracę, a ja się uczę. dumę popijam kawą i stosuję się do uwag. wieczorem wysyłam rozdział do pani promotor, całkiem możliwe, że rzutem na taśmę pójdzie też zgłoszenie na konferencję. dobrze, że to tak w sobie przetrawiam, w czwartek prezentuję temat i wszystkie materiały licencjatu na forum [innego seminarium, przygoda].

wczorajszy koncert był mi bardzo potrzebny. coś z moim układem krwionośnym było ostatnio nie tak. rumieńce, endorfiny i inne. M. został do końca. bardzo mnie to cieszyło. z wniosków na gorąco: nie, żebym była overly attached groupie, ale chciałabym posłuchać M. grającego na żywo. bardzo.
zrobiłam z O. zadanie z angielskiego, przemyciłam koty do pokoju, piszę i czekam na ojca.

Skorpion
Życie: Nie krytykuj cudzych decyzji, popsujesz domownikom humor. W końcu i tak wszyscy przyznają ci rację.
Praca: Wstąpi w ciebie wojowniczy duch. Śmiało stawiaj na swoim. 


czwartek, 9 kwietnia 2015



You talk like Marlene Dietrich
And you dance like Zizi Jeanmaire
Your clothes are all made by Balmain
And there's diamonds and pearls in your hair, yes there are.

You live in a fancy apartment
Off the Boulevard of St. Michel
Where you keep your Rolling Stones records
And a friend of Sacha Distel, yes you do.

You go to the embassy parties
Where you talk in Russian and Greek
And the young men who move in your circles
They hang on every word you speak, yes they do.

But where do you go to my lovely
When you're alone in your bed
Tell me the thoughts that surround you
I want to look inside your head, yes i do.

I've seen all your qualifications
You got from the Sorbonne
And the painting you stole from Picasso
Your loveliness goes on and on, yes it does.

When you go on your summer vacation
You go to Juan-les-Pines
With your carefully designed topless swimsuit
You get an even suntan, on your back and on your legs.

And when the snow falls you're found in St. Moritz
With the others of the jet-set
And you sip your Napoleon Brandy
But you never get your lips wet, no you don't.

But where do you go to my lovely
When you're alone in your bed
would you Tell me the thoughts that surround you
I want to look inside your head, yes I do
.

You're in between 20 and 30
A very desirable age
Your body is firm and inviting
But you live on a glittering stage, yes you do, yes you do.

Your name is heard in high places
You know the Aga Khan
He sent you a racehorse for Christmas
And you keep it just for fun, for a laugh ha-ha-ha

They say that when you get married
It'll be to a millionaire
But they don't realize where you came from
And I wonder if they really care, or give a damn

But where do you go to my lovely
When you're alone in your bed
Tell me the thoughts that surround you
I want to look inside your head, yes i do.

I remember the back streets of Naples
Two children begging in rags
Both touched with a burning ambition
To shake off their lowly-borne tags, they try

So look into my face Marie-Claire
And remember just who you are
Then go and forget me forever
But I know you still bear
the scar, deep inside, yes you do

I know where you go to my lovely
When you're alone in your bed
I know the thoughts that surround you
'Cause I can look inside your head.

wtorek, 7 kwietnia 2015

spędziłam trzy dni w Downton Abbey. nie obserwuję żadnych innych objawów oprócz myślenia w języku angielskim oraz śnienia różnych scenariuszy fabularnych. względnie jest coś jeszcze, chyba jednak za wcześnie, żeby to anonsować.
miałam jednak rację, mówiąc kiedyś M., że jestem dumna i uprzedzona.

kilka spraw do rozstrzygnięcia i przemyślenia. jestem dobrej myśli, jak sądzę. wystarczy mieć porządny plan.

 przewinęłam kartkę w kalendarzu, teraz towarzyszy mi Kobieta z wachlarzem Picassa. To dobra odmiana, Święta Panienka Rafaela dawała babci wielkie złudzenia.

wieczór spędzam w Krakowie, czas wyjść z jaskini, jak mawiają, odchamić się.

piątek, 3 kwietnia 2015

cześć w kwietniu.
M. zaklasyfikował piosenkę z ostatniego albumu Tymańskiego [i trochę Przybysz] jako rzecz dobrą. ja tam od dawna wiedziałam, że Przybysz robi dobrze głosem. no, a że Tymon postawił kiedyś piwo, to no, po znajomości też przyznam, że dał radę.
pokój posprzątany dla Jezuska. zrobiło się z tego całkiem sensowne przemeblowanie, trochę zaczynam się tu odnajdywać. najbardziej cieszy, że zrobiłam kącik biblioteczny do pracowania. fetyszystyczne ilości książek działają na mnie dobrze, może i do biurka przywyknę. 
O. dzielnie pomaga mi od rana, znów pokazałam jej, że sprzątanie nie musi być przykrym obowiązkiem, a zdolności taneczne są rzeczą względną. zaplanowałyśmy nawet grilla na otwarcie sezonu, czujcie się zaproszeni. jeszcze tylko poukładać resztę książek i oblec pościel, a no i jajka. jajka najważniejsze. w tym roku forsuję wzory tradycyjne. taka jestem tradycjonalistka. ciekawe, czy babcia zadzwoni, żeby sprawdzić, czy byłyśmy do święcenia.