cieszy mnie też to, że wkrótce będę miała biało-szare ściany w pokoju i turkusowy stołek, po który pojadę do ikei.
cieszy mnie mały czarny notatnik, w którym zapisuję esencje przeczytanych książek - chociaż nie wiem, dlaczego wpadłam na to dopiero teraz. może to kwestia fioletowych naboi/nabojów do pióra.
skończyłam Łzy Erosa [żałując, oczywiście, że tak późno się za to zabrałam] oraz 2. tom Dziennika Sontag.
wysłałam dwa artykuły do redakcji, niedługo pójdą do druku.
o właśnie, cieszą mnie też maile, które wymieniam z panem profesorem, który, zupełnie nie wiem dlaczego, kojarzy mi się z Szalonym Kapelusznikiem połączonym z Zającem [z wersji T. Burtona].
cieszą mnie te linijki:
Powodzenia (nie zarzucam Pani już tytułami, bo trzeba wiedzieć, kiedy artykuł sie kończy i wiedzieć też, ża zawzsze będzie coś, czego Pani nie doczyta. Tak jest. Jakby była tylko jedna ksiażka na świecie - byłoby w porządku. A tak - maltretacja (Witkacy).WCieszę się na nadchodzącą w październiku maltretację akademicką.