w powietrzu czuć zbliżającą się jesień.
matka kuleje tylko wtedy, gdy wie, że jest obserwowana.
prowadziłam dzisiaj jeepa - wałami przy Wiśle i w samym korycie rzeki. muszę przyznać, że w takiej perspektywie przemieszczanie się samochodem po Krakowie nie jest aż tak straszne. wiecie państwo, ja nie mam problemu z prowadzeniem, ja mam problem z innymi uczestnikami ruchu drogowego.
tatko nawet mnie pochwalił. to jednak zacna oznaka zaufania - kiedy ja wspinałam się tym pancernikiem po wałach - on siedział na tylnym siedzeniu.
wjechałam tym paskustwem po piachu i glinie pod stromą górę, jednocześnie ostro skręcając - że niby na egzaminie nie ruszę osobówką pod małe wzniesienie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz