środa, 5 sierpnia 2015

przerwa w dostawie prądu otworzyła przede mną lukę czasową, w której upchnęłam kilka szkiców i dwie książki. zastanowiło mnie to czytanie. ostatnio czytałam na Mazurach, ale w niezbyt sprzyjających warunkach. a w ciągu roku akademickiego? od zajęć z literatury światowej czy warsztatów krytycznych nie miałam w sumie zbyt wiele do czynienia ze słowem pisanym w innym niż uniwersyteckim dialekcie. skończyłam Młodość Coetzeego (z której to spisałam listę poetów do przeczytania), zabieram się za 27, czyli śmierć tworzy artystę z ulubionej serii. lista nazwisk i tytułów do poznania przypomniała mi o 2. tomie Dziennika Sontag, zdjęłam go już z półki.
zaczynam upinać włosy po staremu, rosną. od jakiegoś czasu babram się też w farbkach, szczególnie cieszą mnie te, które nie wybuchają mi na biurku. czasami wychodzi mi coś fajnego. nie ma co jednak się oszukiwać, mam dość prymitywną kreskę, jestem bardziej kopistą niż twórcą. jakoś mi to nie przeszkadza, nigdy nie łączyłam swego jestestwa z rysowaniem, to dość ciekawa odskocznia.
chyba powoli dochodzę do siebie po rodzinnym wyjeździe nad Wielkie Jeziora. doszłam do pewnych wniosków u M., reszta pewnie w odpowiednim czasie, miejscu i za odpowiednią stawkę. czasami czuję się jak woody allen, nic na to nie poradzę. skoro o starym wilku mowa, ponoć nakręcił nowy film, widziałam emmę stone na plakatach; rzuciłam też okiem na artykuł, w którym twierdził, że nie chce mu się już robić arcydzieł. no spoko. mnie czasami też się nie chce.
na dniach powinnam zabrać się za pisanie po-konferencyjnego artykułu o Beksińskim. fajnie byłoby pamiętać o czym mówiłam. niepotrzebnie oddałam S. książki; na szczęście mam gdzieś notatki. pasuje pomyśleć, co zrobić z tekstem licencjatu.
oli wyrwano ząb i bolą ją dziąsła.
koty wciąż lubią mnie podgryzać, pies afektuje za każdym razem, gdy mnie widzi.
popsuły mi się parametry bloga - podziały akapitów musiałam zrobić w html-u, nie lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz