wczoraj, przy Kościele Mariackim, starsza pani usiłowała sprzedawać bukiety kwiatów. my również - jak wszyscy na około - przeszłyśmy obok niej, grzecznie odmawiając. po kilku krokach O. zatrzymała się i stwierdziła, że chce kupić te kwiaty. speszenie i lęki zupełnie nie miały do niej wtedy dostępu. oddała jej swoje pieniądze, później stwierdziła też, że da te kwiaty naszej babci.
wcześniej wpadłyśmy do kina, w wirze śmiechów i nieogarnięć dostała plakat z Małego Księcia. później nadałyśmy nowe znaczenie "rzucaniu jajkami w okna" i odwiedziłyśmy wystawę Szuflady Szymborskiej i galerię francuskiego plakatu.
"to był najlepszy dzień", a przecież, wychodząc z nią z mieszkania, nie miałam pojęcia, co robić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz