sobota, 27 września 2014

poczytałam siebie, nie wiem co mnie naszło na wybiórcze odkopywanie niektórych postów.

w międzyczasie, bo czasowość taka rozmemłana, wpadła do mnie O. przeczytać zadanie domowe z polskiego. pisze cudownie absurdalnie i uroczo - O. nie ja. znaczy ja też, ale cieszę się z jej pisania.

dzieje się?

mam mgłę pod oknem, podobną do tej co na wczorajszych zdjęciach z zakopanego.
to jeden z tych przykawowych momentów, kiedy zastanawiam się jak to jest możliwe, że intensywność wydarzających się spraw mnie nie zagłusza, nie wkopuje do łóżka, nie paraliżuje.
chyba zaczynam rozumieć ten obraz dalego z płynącymi zegarami, to rozmemłanie.
ale nie załamanie.
że niby i tak wszystko płynie. się rozpływa raczej.

boli mnie głowa. i to uczucie dośrodkowości. wnętrzności.
jak ten stan na karuzeli, kiedy środek ciebie wbija się jeszcze bardziej w ciebie, aż zaczynasz wątpić, czy w ogóle jest twój. a przecież to on cie boli.
ty siebie bolisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz