poniedziałek, 21 września 2015

spacer, pomyślałam, to może dobra opcja, dodałam ubierając przeciwdeszczową kurtkę.
idąc w stronę jeziora, na prawym poboczu drogi zobaczyłam martwego kota. o pięknym szaro-białym umaszczeniu. w drodze powrotnej, na przeciwległym poboczu spoczywał martwy jeż, trochę bardziej nadszarpnięty niż kot.
wchodząc przez bramkę na podwórko, przywitana zostałam przez psa, trzymającego w pysku połowę polnej myszy.


jak frytka się zetnę w oleju
i spalę się skrętem do szczętu 
i z duszy swej, mój dobrodzieju, 
nie zrobię nikomu prezentu 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz