środa, 29 sierpnia 2012

009



Postanowiłam zwalczyć ten zalewający krew 'karmazynowy przypływ'. Jutro jadę po farbę.
Zdałam sobie sprawę z tego, że mój pokój to absolutna śmieciarnia, a ja potrzebuję przestrzeni.
Sentymentalnie pstrykam wszystkie moje ukochane detale pokoju.
Nie ma wyjścia ani odwrotu. Zmiany są dobre. New day, new world i takie tam.
Poza tym, zawsze chciałam zrobić papierową czapkę i bezkarnie mazać wszystko farbą.

1 komentarz:

  1. to ja Ci dziękuję. miło, że ktoś jeszcze wierzy we mnie. mam nadzieję, że będziesz mogła spoglądać na Pragę swoimi oczami i obiektywami, to miejsce o niewyczerpującym się potencjale.

    p.s. ostatnio stwierdziłam, że i w moim pokoju jest za dużo chaosu.

    OdpowiedzUsuń