Postanowiłam zwalczyć ten zalewający krew 'karmazynowy przypływ'. Jutro jadę po farbę.
Zdałam sobie sprawę z tego, że mój pokój to absolutna śmieciarnia, a ja potrzebuję przestrzeni.
Sentymentalnie pstrykam wszystkie moje ukochane detale pokoju.
Nie ma wyjścia ani odwrotu. Zmiany są dobre. New day, new world i takie tam.
Poza tym, zawsze chciałam zrobić papierową czapkę i bezkarnie mazać wszystko farbą.
to ja Ci dziękuję. miło, że ktoś jeszcze wierzy we mnie. mam nadzieję, że będziesz mogła spoglądać na Pragę swoimi oczami i obiektywami, to miejsce o niewyczerpującym się potencjale.
OdpowiedzUsuńp.s. ostatnio stwierdziłam, że i w moim pokoju jest za dużo chaosu.