"Każdy jest tłumem złożonym z własnych sobowtórów." - J. F.- NN
Czy to dziwne, że cytuję mojego wykładowcę? To znaczy książkę mojego wykładowcy? Jego osobiście, na żywo, też mogłabym cytować; mogłabym, ale pamięć już nie ta, a moje notatki nigdy nie nadążają za jego meandrem myśli i potokiem słów.
Inspiruje mnie ten człowiek do słowotoków.
Najczęściej jednak lądują one w notatniku, a, bo mam notatnik. Wiecie, głupio tak wyciągnąć laptopa na trasie Plac Wszystkich Świętych - Teatr Ludowy, coby zapisać jakieś silva rerum.
Generalnie, to zazwyczaj tak nieswojo zapisywać coś publicznie, bo to od razu jak taki literat-dandys-krakowski. Tak po prawdzie, to jak zwykle, zwyczajnie się wstydzę.
Teraz klikam te nonsensy, jest mi ciepło, od kota i od wina.
Światło z małej lampki w sówki pada mi na prawą dłoń, doświetla i prześwietla te żyły, których tak nie lubię.
Miałam jakiś cel kiedy się tu logowałam?
A wcześniej?
A będę miała później?
Miało mi być lepiej, jaśniej, jak tu wejdę, i co?
O projektowaniu siebie miało być. Czy to dobre i czy w granicach prawa. No, jak potrzebne, i nie krzywdzi innych, to niech się tam projektuje; byle tylko kontrolować kolejne gęby.
W notatniku mam zasuszone kwiatki, chyba z Zakopanego. Kot fuczy. Co druga kartka jest o K.
Są też jakieś sublimacje słowne. Wierszykami tego nie nazwę, nie śmiem.
Wokół wierszy ostatnio kręci mi się jedna osoba. Chciałabym ją poznać.
"Pada deszcz dni
na podłogę."
Ostatnio M. odkryła swoje zdolności paranormalne. Już nie tyle, co o śpiewanie z przepony i na otwartym gardle chodzi, ale o przywoływanie i unaocznianie ludzi w swoim otoczeniu. Trzy razy pod rząd, jednego dnia, spotkała osoby, o których właśnie przypadkowo mówiła (w tym pięknego człowieka wywołanego na początku).
Sama maczałam paluchy w jednym ze zbiegów okoliczności, wywołałam K.
'To jakiś znak' - kontynuowała proroctwa Gosia - 'Musimy się napić' - skonstatowała u wylotu Gołębiej .
Antonówka pita na Plantach.
Z pomarańczowego kubka termostatycznego.
Prób wspięcia się na smoka: 3
Odśpiewanych pieśni na cześć Gwiazd: 6
Małe i duże radości;
J. zauważyła kadr Wyspiańskiego, był pięknie oświetlony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz