Przyczytuję się rozmowie Gruszczyńskiego z Warlikowskim (w: Szekspir i uzurpator), znów przeraża i poraża mnie aktualność i adekwatność:
G: - Zazdrość to jeden z głównych tematów "Zimowej opowieści", który zresztą u Szekspira wraca często. Jak postrzegasz zazdrość w hierarchii motywów ludzkich działań?
W: - Myślę, że to piekielna siła, nie wiem, czy się kiedyś wyczerpuje, na pewno nie kończy się z wiekiem, nie słabnie. Emocja, która nie zatrzyma się przed niczym, strasznie destrukcyjna i bardzo silnie przypisana człowiekowi. W jakimś sensie też dobrze świadcząca o człowieku, o jego bezkompromisowości, niepogodzeniu, ekstremalności wyboru czy uzależnieniu się od kogoś.
(...) ciekaw jestem, czy to tylko urojenie. A może samo spojrzenie czy myśli są już grzechem?
Zazdrość bierze się ze strachu przed tym, że nie wszystko, nie każda sekunda tego drugiego należy do ciebie, paradoksalnie zazdrość jest tym większa, im bardzie ekstremalne są emocje pozytywne, im silniejsze jest to, co nazywamy miłością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz