wyloguj się stąd, zaloguj się tu, potwierdź, akceptuj, tak, ok.
znalazłam w komodzie jasne dżinsy, chyba kiedyś w takich chodziłam, teraz wolę ciemniejsze, profesjonalniejsze. zbyt jasne i zbyt duże dżinsy stały się dla mnie wyznacznikiem dzisiejszej normalności i normatywności. do tego koszula na drwala, brak stanika, jestem taka sobie.
kot wchodzi i wychodzi spod łóżka, szuka swojego miejsca, wątpię, żeby wybrał moje kolana, w tych jasnych dżinsach.
emocje napinają mi szczękę. to znaczy, ona z natury jest napięta, bo jest kością. jest? chrzęścią? bolą mnie zawiasy, bo się znów spinają. czasami chodzą tak rytmicznie, ja panu wytłumaczę co znaczy cha-cha-cha.
przeglądam strony i archiwa z obrazami, jeszcze nie wiem po co. może zwyczajnie mam taką potrzebę. mam taką potrzebę? czytam o modiglianim, oglądam o michale aniele. filmowe klatki nakładają mi się na klapki na oczach, byłam tam, dlaczego tego tak nie widziałam? pietrasanta to boskie miasteczko - michał anioł znalazł tam kawał marmuru na dawida, modigliani wyrzeźbił tam swoje pierwsze (zagubione) rzeźby. to ma sens.
zazwyczaj lista nieprzystających do siebie czynności, które popełniam w ciągu paru miesięcy nagle zawiązuje się w węzeł gordyjski. wybuchają fanfary, sypie się konfetti. nie, zachowuję to dla siebie, a najpewniej zapominam po dniu lub dwóch.
lista zaliczeń się zmniejsza, już mi się odechciewa, już bym zaległa i usmażyła się tu z tą shishą na amen.
dymi mi się z uszu.
orchidea znowu kwitnie, jednak to wystające to były korzonki, które potrzebowały wody.
chciałabym mieć ładny płaszcz. ten który mam jest z-nośny.
poza tym, jak to jest z tym włoskim. się marzyło coby się nauczyć, się zapisało na kurs uniwersytecki, się nie zdało pierwszego zaliczenia. w drodze do domu się siedziało w tramwaju i się spotkało kobietę rozmawiającą po włosku przez telefon, się zrozumiało większość.
nie wiem. kopnąć siebie, kopnąć stołek, potarzać się w śniegu.
jestem zła. cholernie agresywna i wkurwiona.
chciałabym pisać, ale piszę i to sensu najmniejszego nie ma. no bo co ja piszę, przed chwilą miałam łeb pełen fajnych zdań, ale zanim się ta krowiasta samsunga odpaliła, to mnie wszystko wyciekło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz