zatem człowiek nie jest nieśmiertelny?
kto ci tak powiedział?
skąd to wiesz?
dlaczego?
wiem z Księgi wielkich życzeń.
po raz kolejny film zderzył mi się z życiem. to wszystko jedno. przy założeniu sytuacji idealnej, w której to do czasu swojej dorosłości nie spotkałaś się ze śmiercią, nie wiesz o niej niczego. przeczuwałaś jedynie jej obecność. słyszałaś. ale nigdy nie widziałaś. słyszałaś, że jedną babcię boli to i to, a drugą babcię dziucha (dziuchanie, to bolenie, ale bardziej oswojone). przebywając z nimi w codzienności, nie widzi się wielkich zmian.
dorastałam [chociaż bardziej, to tylko rosłam (fizycznie), bo dorosłam (psychicznie) to całkiem niedawno] na wsi. wujek i ciocia (po prawdzie, to żadnych konotacji rodzinnych między nami nie ma, żadnej tam wody po kisielu) byli wzorem pracowitości. ciocia wstawała razem z kurami, a nawet przed nimi, bo przecież musiała je najpierw nakarmić. może to nawet ona je budziła. wujek miał bliżej do krów (spał na parterze wielkiego domu). zawsze byli silni, sobą i dla siebie. zawsze. a obserwowałam ich jedynie przez 15 lat mojego życia.
babcia przed chwilą odebrała telefon, wujek jedzie do szpitala na kolejne badania. ma problemy z chodzeniem. rok temu sprzedali ostatnią krowę, zostało im parę kur. dzieci, z trzeciego piętra przenoszą swoje wnuki na drugie, razem z nimi zmienia się cały dom. ostatnio był tam remont. tylko 3 pokoje wyglądają tak jak zawsze. w moim ulubionym, wciąż jest ogromna, drewniana meblościanka, a na niej kuropatwa, której zawsze się bałam. i ta mała, dziwna, czerwona lampka, która zawsze się tam paliła.
niedługo tam też zrobią remont. zostanie parter. kuchnię i tak już zmieniają. mam nadzieję, że chociaż ten ogromny piec oszczędzą. wujek zawsze suszył przy nim grzyby na jesień, a skarpety na zimę.
delikatna porcelana pęka od nacisku rzeczywistości. z każdym ruchem kruszy się coraz bardziej, odpadają od niej kolejne części. czy zostanie coś z niej, dla niej, po niej.
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz