poniedziałek, 27 sierpnia 2012

003

Jakiś czas temu dostałam dość niesamowitą wiadomość od jeszcze bardziej niesamowitej osoby. Ogólnie rzecz ujmując, była to propozycja rocznego wyjazdu w 'baśniową trasę teatralną', która to zakładała ot ich- grupę teatralną i ot mnie- objazdem przez całą Polskę. Wszystko niby opłacone i zaplanowane, zabawa cudowna, co się rozumie samo przez się, no i nawet jakieś zarobki poniekąd też. Ale nie to mnie tak uderzyło (zaraz po tym, że przecież jak to, skoro ja teraz się dostałam na studia marzeń), to walnęło we mnie to, że nazwano mnie, i potraktowano jak aktorkę.
którą przecież nie jestem.

To, że przebieram się w kostiumy i recytuję tekst, nie robi ze mnie aktorki, pokręcone drag queen raczej.

Nie wiem jak to sobie tłumaczyć.
Może nie powinnam w ogóle sobie tego tłumaczyć.
Chodzi po prostu o to, że nie lubię etykietek, naznaczania, wyznaczania i szufladkowania.
Nie jestem aktorką.
Tak samo jak nie jestem fotografem.

Może ze mną to jak i z zacnym panem Mrożkiem, poza formę, poza formę.


2 komentarze:

  1. Wybierasz się w tą trasę?! Jeżeli tak to trzymam kciuki AKTORKO! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, teraz na pewno nie. ale jeśli za rok ogarnę się studencko, a oferta będzie nadal aktualna- wtedy spróbuję.

      Usuń