środa, 6 lutego 2013



Fantastyczny przełom 'po sesji' prawie nadszedł. Prawie, bo wciąż nie mam oceny z egzaminu, który odbył się dwa tygodnie temu/ egzaminu, który podkopał moją wiarę w studia/ egzaminu, na którym nie oszukiwałam samej siebie i innych/ egzaminu, na którym byłam uczciwa- a zostałam z niczym (bo wszyscy wyniki dostali lata świetlne temu). Ż y c i e.

Dystans, dystans, bo mi okna zaparują.

Jak tam sesja, ogólnie? Może to szczęście początkującego, ale plus dobrze- w porywach do- bardzo dobrze. Mimo wszystko, czuję względny w porywach do- błogi- spokój. 

Wydarzyło się pare miłych rzeczy. Przede wszystkim, zebrałam trochę wiary w swoje możliwości do wątpliwego małego czajniczka, który na co dzień jest raczej głęboko schowany. Konstruktywne, obiektywne i rzeczowe ocenienie mojego pismactwa nadało mi trochę rozpędu. Z górki Syzyfie, z górki.

Przez mniej miłe, przebrnęłam z uniesioną głową i trochę drżącą ręką. Pięknie rozegrane. Dawno nie czułam się pewnie. Denerwowałam się, jasne. Ale chodzi o to wewnętrzne przekonanie, że mimo wszystko, to co zrobiłam, do czego doszłam, jest tylko i wyłącznie moją zasługą. Jakoś bardzo gmatwam tutaj: chodzi mi o pracę zaliczeniową na źródła cywilizacji śródziemnomorskiej, prowadzone przez małego potworka z asymetryczną grzywką i sporym zapasem jadu w kłach. Trzy dni przygotowywałam prezentację. Przeczytałam 5 książek, które tak bardzo mnie zafascynowały, że summa summarum stworzył się bardzo ciekawy obrazek. Przede wszystkim dla mnie, tym bardziej miło, że dla pani doktor również.
To spełnienie sięga trochę dalej. Jest to bowiem praca, którą zaczęłam przygotowując prezentację maturalną. Bardzo mnie to nieświadomie męczyło, że nie jest skończona, że musiałam urwać w połowie, bo nie starczyło mi czasu na całość, że było wciąż coś, czego nie dopowiedziałam i nie odkryłam.
Przestrzeń i czas w dramacie antycznym. Mityczna podróż po obszarze Cywilizacji Śródziemnomorskiej. Odtworzyłam obraz antycznego świata na podstawie tekstu dramatu. Stworzyłam trasę do podróży po fantasmagorycznej ziemi. Przywróciłam miejsca z mitów do rzeczywistości. Udało mi się.

Znów pada śnieg, herbata jest malinowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz