Wszystkich zadziwia moje studenckie życie, i to w dość pejoratywnym znaczeniu. Oczekują opowieści o zaliczonych imprezach, i w ogóle o innych 'zaliczonych'. Jakże rozczarowujące okazują się być moje odpowiedzi, kiedy jedyne czym mogę się pochwalić to znajomość rozkładu działów bibliotecznych czy imiona pracowników w kawiarniach wiedzących jaką kawę najbardziej lubię.
Ciekawa to konfrontacja wizji. Cóż, ja dostaję dokładnie to czego chciałam.
Zdałam sobie też sprawę z tego, że 1/3 moich zbiorów dotyczy biografii czy też dzienników. Nie wiem dlaczego preferuję ten gatunek literacko-publicystyczny. Nie chodzi mi bynajmniej o włażenie brudnymi buciorami do czyjegoś życia. Raczej skupiam się na sposobach myślenia, reakcjach na dane doświadczenia. To chyba kolejny sposób by gdzieś lokować moje niekończące się pokłady empatii. Lubię utożsamiać się z bohaterami, wkładać ich ubrania, jeść z nimi śniadanie, jechać do pracy, myśleć o przeczytanej książce czy scenariuszu. Trafiam wtedy na ślady różnych emocji czy też myśli, z których zazwyczaj nie zdaję sobie sprawy. No i generalnie bardziej skupiam się na tym co robię, myślę, mówię, widzę. Co trzeba przyznać, jest dość przydatnym zjawiskiem.
Oczywiście, że to samo można znaleźć w postaciach z potocznych opowiadań, ale tylko w tych wypadkach uderza we mnie skrajna realność i namacalność myśli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz