sobota, 8 listopada 2014

dopiero kiedy dźgnęłam się długopisem w policzek, podczas jedzenia, zadałam sobie sprawę z tego co robię. w obu dłoniach sztućce, w jednej nadprogramowo długopis. sporo notuję, z automatu. może powinnam zawiesić sobie notatniczek na szyję? a może wystarczyłby dyktafon? zdecydowanie nie, przecież ja umiem tylko pisać, nie mówić. inaczej mi się myśli.

jesień to stan umysłu. szarzyzna i beżowość.*
w środku jednak trochę ciepło.
trochę to ostatnio słowo klucz.


*[edit. słowniczek podkreśla beżowość i podpowiada bezideowość].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz