dopiero kiedy dźgnęłam się długopisem w policzek, podczas jedzenia, zadałam sobie sprawę z tego co robię. w obu dłoniach sztućce, w jednej nadprogramowo długopis. sporo notuję, z automatu. może powinnam zawiesić sobie notatniczek na szyję? a może wystarczyłby dyktafon? zdecydowanie nie, przecież ja umiem tylko pisać, nie mówić. inaczej mi się myśli.
jesień to stan umysłu. szarzyzna i beżowość.*
w środku jednak trochę ciepło.
trochę to ostatnio słowo klucz.
*[edit. słowniczek podkreśla beżowość i podpowiada bezideowość].
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz