kolejne książki przytargane do mieszkania, trzecia półka coraz pełniejsza, chyba będę musiała gdzieś przenieść kilka uroczych pozycji, które przyniosła mi tu kiedyś babcia (Biblia, Atlas zwierząt polskich, Menopauza - jak sobie poradzić).
przy szafie z ubraniami też mam półki, na nich od zawsze Encyklopedia PWN w czterech tomiszczach, trochę Wyspiańskiego, pudełko z melisą, taśma klejąca, pozłacana Matka-Boska-Licheńska. niech sobie stoi, jeśli jej z tym dobrze. babci w sensie.
torba na aparat czeka przy drzwiach. strategiczne miejsce, może nie zapomnę. chociaż zapomnieć bym chciała.
teksty na jutro przeczytane, zostaje kwestia seminarium. pomyślę o tym rano. może.
wydaje mi się, że jeszcze wczoraj miałam względnie ogarnięty plan lekturowy do końca tygodnia. ale w tramwaju rzuciłam okiem na nową książeczkę i niechybnie się wciągnęłam. pozostaje podpiąć się pod stałe pytanie babci "kiedy ty to wszystko przeczytasz?".
nie wiem, aleośmiogodzinny wymagany czas spoczynku mi się skraca, starzeję się.
nie wiem, ale
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz