niedziela, 22 lutego 2015

gdybym miała własną kuchnię, taką z białymi ścianami i ziołami na parapecie, nieustannie leciałaby tam muzyka Benny'ego Goodmana, na zmianę z Glennem Gouldem.
we własnym pokoju i tak już czuję się jak w jednym z filmów Woody'ego Allena. Bardzo za nim tęskniłam. jak zwykle, złożyło się na to kilka czynników, ale najbardziej emblematyczny był chyba film Paryż - Manhattan, jest całkiem niezły jak na komedię romantyczną. ale faktycznie, jest coś w tym, w myśleniu Allenem.

słońce, trochę pracy. jutro konferencja teatralna, oczywiście, polezę, nie trzeba mi dwa razy powtarzać, żem mile widziana.
domek, słodki domek, na dole siekierkę można zawiesić. pasowałoby się ewakuować przed wybuchem. na razie posiedzę w słońcu, posłucham muzyki, przemycę koty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz