Wczorajszy dzień to zdecydowanie ten w deseń 'szalone przygody krakowskiego studenta'. A więc, na początku był chaos, z którego wyłoniła się w miarę ubrana i uczesana Klaudia. Następnie, po złym odczytaniu zegarka (ot, zdarza się najlepszym, szczególnie studentom) biegiem slalomowym dobiegła na przystanek, gdzie okazało się, że przybyła na dwa tramwaje za wcześnie, ach ta produktywność.
Nic to, czekała grzecznie układając listę odtwarzania, gdy nagle dostrzegła znaną twarz. Szybkość myślenia (haha) pozwoliła jej po paru minutach dopasować nazwisko i CV osoby. Koleżanka z przedszkola, podstawówki, okazjonalnie z gimnazjum- nie widziana 4 lata. Jak najbardziej chaotyczna rozmowa 'kopę lat' 'co u ciebie' 'gdzie studiujesz' - roztrajkotane wsiadają do tramwaju, gdzie kontynuują lawinę zdań. Prae przystanków dalej wsiada osobnik z walizką i gitarą, zdecydowanie ubiorowo typ artystyczny. Kątem oka dostrzegam, że się nam przygląda- po chwili potwierdza moje podejrzenia i zagaja rozmowę. Łapie mój identyfikator z uroczym napisem: Materia Prima FORMA. 2. Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy |Obsługa Widowni| I wykładając kawę na ławę pyta, czy nie szukam innych zleceń, i o niebiosa! płatnych. Dochodzę do wniosku, że to miła odmiana, więc właściwie to czemu nie. Stara znajoma okazuję się być wokalistką- tajemniczy jegomość również i ją zaprasza do współpracy. Tłumaczy nam zasady działania zespołu, a raczej ich zupełny brak. Rodzaj jam session, luz i inwencja twórcza. Wchodzę w to. Świetnie, jesteśmy umówieni w mojej ulubionej knajpce. Zostało nam jeszcze parę przystanków, dowiadujemy się tego i owego o światopoglądzie naszego rozmówcy. Nazwa zespołu? Revolta- błąd w kodzie. Aha. Dlaczego? Bo świat jest pełen sprzeczności, które trzeba naprawić, a jak nie to chociaż wykorzystać. Przykład? Monety groszówki- ich nominał jest tańszy niż sam kruszec - zbieramy, kiedy się opłaca- przetapiamy i wpuszczamy do obiegu w innej postaci- błąd w kodzie. Cóż, robi się ciekawie. Czy wiem jak ogarnąć widownie? Dzisiaj idę pierwszy raz, ale się nauczę. Świetnie, cieszę się, że na siebie wpadliśmy. Koleżanka jaki właściwie rodzaj wokalu? Wymiana zdań na tematy mi nie znane. W każdym bądź razie dlaczego ja uczestnicze w projekcie jako wolontariusz? Nie potrzebuję pieniedzy? Robię źle czy dobrze? Okazuje się, że jedynym moim blędem jest brak miliona złotych. Gdybym je miała, miesięczne odsetki pozowliłyby mi na spokojne i dostatnie życie, wtenczas mogłabym uczestniczyć w wolontariacie- błąd w kodzie. Aha. Kontynuując wątek pieniędzy- im częściej się ich pozbywamy całościowo- tym częściej do nas wracają. On na przykład przy sobie ma 20 zł a na koncie debet 50 zł. Zawsze stara się kłaść bez pieniędzy, żeby nowy dzień faktycznie był nowy- unikanie błędu w kodzie. Jak właściwie ma na imię? Remigiusz. Ale zmienia. Na? Revolta. Żeby nie było błędu w kodzie. Gdy się przedstawia dostajemy mylne informacje- po co tyle danych? Skoro Revolta przedstawia go całościowo, tak właśnie będzie się nazywał, i tak będzie miał w dowodzie. Mieszka z dziewczyną, z którą nie jest w związku monogamicznym- nie ma błędu w kodzie. Wszystkim się dzielą. Po co dwa konta bankowe i dwa piny? Mają jeden- nie ma błędu w kodzie. Przystanek, musimy wysiadać. Revolta idzie załatwić koncert, a ja zastanawiam się ile jeszcze w moim życiu spotkam błędów w kodzie.
Po tak bogatej w neurony rozgrzewce, pędzę do Groteski. Ah, nie wspominałam? Wkręciłam się jako praktykant na tygodniowy Festiwal. W teorii- obsługuję widownię, w praktyce- oglądam spektakle za darmo i poznaje cudownych ludzi. To chyba nie błąd w kodzie?
W każdym bądź razie repertuar na dzisiaj: Aran Pupper Theater - Aszura. Opera marionetkowa w języku perskim. Gdyby ktoś powiedział mi tydzień temu, że będę oglądała coś takiego, nie uwierzyłabym, że w ogóle istnieje. Ale istnieje, jak najbardziej. Zacznę może od tego, że to moje pierwsze zderzenie z faktycznym teatrem lalki- więc, mamy pierwszy szok. Następny człon nazwy to- opera (umm nie przepadam), no i słowo klucz- po persku. Urocza całość, nieprawdaż?
Jak wrażenia? Sama jeszcze nie wiem, ale mam pewne spostrzeżenia: Kiedy pozbawiona zostaje punktu odniesienia, który znam- zaczynam szukać innych i kurczowo się ich czepiać. Szukam logiki- wyjaśniam przyczynę i skutek, czas i przestrzeń - wymyślam własną historię. A kiedy zaczynam się nudzić, albo po prostu nie podołam- koncentruje się na postaciach lalek, scenografii.
Bombardowana językiem perskim, wzniośle i głośno wyśpiewywanym- staram się ograniczyć działanie narządu słuchu- wtedy właśnie uaktywnia się i wyostrza wzrok. Dostrzegam żyłki, na których wiszą lalki, zastanawiam się skąd i dokąd tak właściwie prowadzą. Czy to możliwe, żeby jedna osoba mogła nimi poruszać? Te delikatne ruchy dłoni, zgięcia stawów, dygnięcia głową- wymagają niesamowitej precyzji i wyczucia, jak pogodzić to logistycznie, jak się nie zaplątać- to daje do myślenia. Tak samo jak scenografia, plany bliższe i dalsze, detale, kolory, FORMA.
Czyżbym dokonała epokowego odkrycia? Nie, to wiedzą wszyscy, którzy zajmują się teatrem. Cieszę się jednak, że dotarłam do tego w ten sposób, na własną rękę i mózg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz