sobota, 24 listopada 2012

040

Zmęczenie daje się we znaki- wydaje mi się, że to raczej sprawa psychiczna niż fizyczna, tak czy tak- nawet kawa nie pomaga. Zaczęły pojawiać się filmiki, zatem kieruję Was do fragmentarycznego zobaczenia o czym mówię: 5. Dzień Festiwalu

{21.11.} Scena dla dorosłych Teatru Groteska -
Hommage a Chagall.

Czyli multimedialność na salonach. Audiowizual trzymający w ryzach spektakl, bardzo ładnie wplatany  i współgrający z całością. Rzeczywisty kunszt aktorski - opanowanie multum kostiumów, postaci i lalek. Delikatność, mglistość, realność, sen i jawa. Gospodarze na prawdę mają się czym pochwalić- trzymając poziom, a może nawet go wyznaczając. Na więcej zdobyć się nie mogę, póki nie zapoznam się z historią i twórczością Chagalla. Ale jeśli brać pod uwagę moje odczucia wyjęte z kontekstu- cudowna plastyczność obrazu sprawia, że spektakl przestaje być spektaklem- przeradza się w cudownie kolorowy, autentyczny świat, w którym wszystko jest możliwe, a uczucie człowieka - głównie miłość- jest w stanie przezwyciężyć wszystko, tworzyć wszystko, być wszystkim.
Groteska już wie, że liczyć na mnie może. Będę zaszczycona, jeśli nasza współpraca nie zakończy się po Festiwalu. Tak czy tak, nie mają wyboru- będę ich często nawiedzać.


Compagnie Mossoux- Bonte-
Magnetic Bodies.   [Belgia]

Niby to zaskakujące, jednakże wciąż jakoś dziwnie znane- balansowanie na granicy tańca i teatru. Przemycana historia jak najbardziej jest mimesis tytułu spektaklu. Teatralizacja szeroko pojętego życia społecznego, konwenansu, kontaktu, zależności, świadomości. Zbliżanie się i oddalanie, błądzenie i szukanie, spotkanie i rozstanie- miniatura życia ludzkiego. Zatem, jeśli znajdujemy się przy formie miniatury- całość momentami faktycznie była zbyt przydługa- skrócenie scen dodałoby zdecydowanego dynamizmu, miałoby większy wydźwięk. Z drugiej jednak strony, ta delikatność i monotonia budzi dziwny lęk i niepokój, może nawet przyzwyczajenie? Coś, przed czymś powinniśmy się wystrzegać?


Sam spektakl dział się w Teatrze Ludowym najukochańszym. Melancholia mnie dopadła, wciąż podpowiadając mi: ach, to tutaj był twój debiut sceniczny, spójrz, wystąpiłaś na scenie, po której chodzą teraz prawdziwi aktorzy.
Z drugiej jednak strony słyszałam też: ale jak dawno temu to było, hm? Byłaś wtedy w ogólniaku, teraz jako studentka powinnaś zrobić coś nowego.
Może i racja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz