It’s wrong to say, “I think”; One should say, “I am thought”. I is someone else.
I am present at the birth of my thought: I watch and I listen:
I draw a stroke of the bow: The symphony stirs in the depths, or comes with a leap to the stage.
It began with waves of disgust, and it ends—-as we can’t immediately seize this eternity—
It ends with a riot of perfumes
![]() |
| {Arthur Rimbaud w filmie I'm not there} |
Utknęłam. Za dużo myślę? Czy nie myślę wcale? 'Problemy kultury współczesnej' zdecydowanie są problematyczne. To już nawet nie o brak inspiracji chodzi, bo przecież film za który się wzięłam to jedna wielka inspiracja. Zwoje mi się po prostu przepaliły. Nie mam zielonego pojęcia jak to wszystko opisać. Mam wrażenie, że przez to, że analizuję, umyka mi cały sens filmu, który jest przecież tak... nieuchwytny. Chodzi o to, że to jeden z tych filmów, który zostawia w tobie wrażenie już po. Freudowsko nieświadome. Za trzecim oglądaniem, w jednej ze scen w opustoszałam miasteczku- na horyzoncie zauważyłam żyrafę. Dzień wcześniej śniło mi się, że adoptowałam małą żyrafę. To jakby paradoksalnie ma sens. Ten film wciska do świadomości masę dziwnych obrazów i migawek, które potem tworzą własne znaczenia, wyłażą w snach. Czy mogę napisać w pracy zaliczeniowej, że przez ten film mam psychozę? Chodzi o to, żeby wywołać we mnie wrażenie bycia Bobem Dylanem? Bycia każdym z jego wcieleń? Ostro siostro.
Chociaż... teoretycznie to coś w tym jest, fachowo się to zwie 'horyzontem poinformowania', mogę to poprzeć działaniem ruchu kamer, stopklatek i montażu. Cholera, przecież tam jest nawet scena, w której wieloryb zjada małego chłopca.
Natężenie świadomości. To właśnie się dzieje, kiedy nikt mnie nie pilnuje podczas pisania, albo chociaż nie da mi tematu, którego mogłabym się trzymać. To sześć filmów na jednej kliszy, to sześć postaci w jednym człowieku. Jak to napisać.
Chociaż... teoretycznie to coś w tym jest, fachowo się to zwie 'horyzontem poinformowania', mogę to poprzeć działaniem ruchu kamer, stopklatek i montażu. Cholera, przecież tam jest nawet scena, w której wieloryb zjada małego chłopca.
Natężenie świadomości. To właśnie się dzieje, kiedy nikt mnie nie pilnuje podczas pisania, albo chociaż nie da mi tematu, którego mogłabym się trzymać. To sześć filmów na jednej kliszy, to sześć postaci w jednym człowieku. Jak to napisać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz