Mądry człowiek, który rzekł kiedyś 'głupota ludzka nie zna granic' - ma w mojej postaci ładne potwierdzenie tezy. Ale powtarzam sobie wciąż, że nie ma tego złego.... (może czas wydziarać to sobie na przedramieniu).
Tak czy tak, konsultowałam dziś mą pracę z wykładowcą. Z podziwu wyjść nie mógł, skąd wytrzasnęłam tak archaiczną wersję literatury podmiotu (przecież współczesne wydania, są w bibliotece za rogiem). Jakby nie było, zaplusowałam swą rzetelnością i brakiem ślizgania się po opracowaniach. Tak sobie wmawiam.
To takie dziwne, że ja tak na pierwszym roku, z takim zapałem pisze te prace? Może to szok kliniczny.
Po prostu to lubię, okej? Lubię siedzieć w historii. Lubię starodruki. Lubię ślęczenie nad tekstem, oblepianie go karteczkami, sprawdzanie odnośników. Tak to wszystko lubię, że pan doktor wyszedł z założenia, że pewnie chciałabym kiedyś kontynuować pracę nad tym problemem badawczym (to fajne- 'mój problem badawczy'). Z nim to ja bym mogła wszystko kontynuować.
Ale tak poważnie, to przy założeniu, że sama mogłabym zawsze wybierać tematy, chciałabym tak sobie pisać do końca mego życia akademickiego.
Czy jest taka praca jak dożywotni asystent wykładowcy? Bo o wiecznym studencie, to słyszałam.

To jest świetne, że lubisz to co robisz. Wszyscy tak powinni i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Kiedyś tak było, a że nie jest to całkiem osobny problem (bo wszystko schodzi nie na psy [psy są spoko] tylko co najmniej na szczury i gołębie;P). Będzie dobrze-zobaczysz :D.
OdpowiedzUsuń[na brodę Merlina, komentarz!] Z tymi gołębiami, to racja zupełna.
UsuńOczywiście, że będzie dobrze. Do momentu, w którym dostanę wiadomość zwrotną komentującą moje poczynania eseistyczne.
"To już nawet gołębie nie są, to krzyżówka gołębi i szczurów. To musiało tak się skończyć-pomyślał." Marcin Świetlicki "Limbus"
UsuńZdaje się,że masz szansę na jeszcze nie jeden komentarz ;). Nawet mnie podpisało (oooo)więc możesz zajrzeć co mi się tam stworzyło ostatnio - zapraszam ;).
Mówię Ci, że nie będzie źle! ;)