środa, 23 stycznia 2013

021 & 022

Na śniadanie jem gofry z brzoskwiniowym dżemem (czyżbym wywołała odruch Pawłowa?)
W dzisiejszych czasach trudno znaleźć dżem bez zgniłków w środku, tj. bez zmaltretowanych i wypompowanych "owoców". Nader się z nimi nie lubimy.
Piję też kawę, co chwilę inną. Nie wiem już jaką lubię najbardziej. Nie ma brązowego cukru.
Wstałam skoro świt, coby napchać mózg wiedzą na piątkowy egzamin- z rana zawsze jest w szoku, wszystko chłonie jak gąbka- ha, mam cie. W porannym świetle, nie wygląda to nawet tak strasznie, nie ma rogów i kantów, może nawet jest przyswajalne (to ten szok o którym mówiłam- zapominam, że mówię o Arcy Nyczu i Arcy Nauce dla bynajmniej nie Arcy Ludzi). No to, wio.



A nie. Jeszcze jedno. Pokolenie mojej siostry wlazło na facebook'a. Nie rozumiem, nie popieram, wkurzam się i miotam. To to nawet pożądanie czytać nie umie, pisać to już tym bardziej! Nie mam na to wpływu, wpadła, przepadła. Wir ją wessał. Przemagluje i kiedyś wyrzuci- zupełnie inną. Niech ktoś zatrzyma świat, ja wysiadam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz