niedziela, 21 grudnia 2014

fundatorkami dzisiejszego nastroju są Joni Mitchell, Susan Sontag oraz kawa. kawa też jest kobietą.

tęsknota za domem, to tęsknota za miejscem do czytania, półkami pełnymi książek oraz ekspresem do kawy.
pokój pachnie kawą. wypijam wszystkie zapasy. nie mogę powstrzymać się, kiedy schodząc do kuchni mijam kilka rodzajów kaw. grande aroma, cappuccino, latte, na własne życzenie i żądanie, w ulubionym kubku. niebo.

ostatnimi czasy kawa kojarzy mi się z czymś jeszcze. właściwie, to z kimś jeszcze.



Sontag czytającą czyta się najlepiej. metatekst wciąga mnie skrajnie. zastanawiam się jak przeczytałabym to, o czym wspomina. przepisuję część jej listy do przeczytania.

powracam do perwersyjnej przyjemności czytania dzienników. powtarzam trochę za Nią. też to lubiła. czuję się trochę usprawiedliwiona. zrozumiana?
odczytuję się między wierszami.


po wczoraj-tak-bardzo-umytym-parapecie ewidentnie coś mi łaziło + doszło do dziwnego skraplania przy krawędziach okna. relacja kaloryfera, parapetu, szyb i zimnego powietrza. przyjedzie babcia i okaże się, że wcale nie umiem myć okien. miłego dnia.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz