Gombrowicz to jednak stan umysłu.
Dokończyłam opowiadania. Jedno z nich zinterpretowaliśmy ostatnio na zajęciach (na których to w przepływie miłości do Gombro i może też miłości własnej. opowiedziałam o mojej wizji znaczenia i zostałam pochwalona, o!). Zbiór opowiadań, jak się właśnie okazało, kupiłam tego samego dnia na Plantach (dość nieświadomie, a przynajmniej niezamierzenie; bo to skromniejszy i lżejszy zbiór niż ten zwyczajowy i ogólnie znany). Tak więc, skończyłam
się
w nim.
Polecam i stosuje, takie sprawy.
Siostrzana zakosiła mi kubek herbatki, myśli, że nie zauważyłam. To dobrze, że nauczyła się pić herbatkę. Strefy moich wpływów się poszerzają. Przejmę władzę nad tym światem.
Pół żartem, pół serio. (O)panowanie to jednak przydatna umiejętność.
Kiedy wspomnę zeszłoroczne święta, panował tu przecież istny pogrom. Teraz atmosfera jest lżejsza, może nawet przyjaźniejsza. Jestem mediatorem. Co znaczy, że znów, dobrowolnie stawiam się na środku, z pełną świadomością, że cios może nadejść z każdej ze stron. Dam sobie radę.
Juto sądny dzień. Też dam sobie radę, co?
Czytam Iwasiów, którą dostałam od M. na urodziny. Do wieczora/rana powinnam skończyć. Dziwnie mi się układa chronologia dnia, sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Najważniejsze chyba są skutki: jeśli daję radę nadrobić zaległości filmowe (i bajkowe, bo to z Olą), nadczytuję też książki, to chyba w porządku? Kot zasnął mi na ramieniu. Tęskniłyśmy za sobą, ale potrzebowałyśmy kilku dni, żeby się do siebie znowu przyzwyczaić.
Pisząc o czytaniu, na dole bloga wkleiłam wycinek mojej biblioteczki z lubimyczytac. Macie Państwo wgląd w aktualności.
Idę zawiesić zasłony. U mnie pełnią funkcję czysto dekoracyjną. Nie lubię i nie posiadam też firanek, wolę rolety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz