piątek, 26 grudnia 2014

no i się szykuje rodzinne wyjście do kina. zaraz wypiję drugą kawę, może moja tolerancja na małe-szeleszczące-skrzeczące-wysypujące-wszędzie-popcorn mi się poprawi.
przyprószyło śniegiem, przecież, jakże miło, o.

wybrałam książkę do opisania na zajęcia z literatury światowej. było ciężko. rozłożyłam na łóżku kilka potencjalnych propozycji, zastanowiłam się nad plusami i minusami, aż w końcu i tak doszłam do zupełnie innych wniosków w rozmowie (monologu do) M.
chciałam napisać, że zabiorę się za to jak tylko skończę MPMa, ale chyba właśnie o to chodzi, że ja nie chcę go/z nim skończyć. będzie zalegał na stoliczku i będę sobie go doczytywała. wybornie się nim rozkoszując (mały ładunek napięcia erotycznego nie pojawia się przez przypadek).

czekają na mnie dramaty Witkacego, bo jak już zaczęliśmy temat na seminarium, to warto doczytać i zamknąć tę szufladkę.
no i Pod znakiem Saturna. trochę zwlekam, bo jak już zacznę, to lawinowo pójdą wszystkie inne licencjatowe lektury, a chcę jeszcze chwilę, tak spokojnie, tak niewymuszenie.
może jeszcze uda mi się wrócić na chwilę do Majgull Axelsson, mam jeszcze jedną nieprzeczytaną na półce, a to chyba odpowiedni moment.

poza tym? Bob Dylan wciąż w głośnikach. nowy zegarek na nadgarstku. nie jest tym wymarzonym, ani tym najwygodniejszym (w noszeniu i odczytywaniu godziny) ale no.
oglądam sporo teatru telewizji [lokowanie produktu, polecam i stosuję: Ninateka], a szczególnie etiudy, bo nie tak wymagające i nie wywołują wrażenia marnowania czasu.
speaking of, pora wykończyć dwa seriale.

należy ogarnąć grzywkę. użyłam wczoraj podejrzanego żelu do włosów. a może do twarzy mi z irokezem. zgra się z koszulką, którą znalazłam pod choinką.







żarty żartami, ale obcowanie (na żywo) z powyższym arcydziełkiem zmroziło mi krew w żyłach. było to dwa lata temu, a ja wciąż czuję to... to.
nie uzgodniłam jeszcze, jak to się ma do moich przekonań co do reprodukcji i wykorzystywania dzieł na produktach różnej maści; aaaaaale jakość na koszulce jest zaskakująco dobra, no i mam świadomość tego, co noszę, więc może, będzie mi dane.
rozgrzeszenie.
czy coś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz