sobota, 8 września 2012

014

Za długa przerwa od pisania, nie mogę się wyzbierać. Otworzyłam tę zakładkę o 6. i co chwilę ją przekładam i ignoruję.
Stało się aż tyle, że nie wiem jak to opisać? Czy póki czegoś nie napiszę - nic się nie stanie?

No to na rozgrzewkę- nareszcie mam fioletowe|wrzosowe ściany w pokoju. Nie mogę się jednak nimi cieszyć, trafiły na zły moment. Wszystko wokół (teraz to bardziej metafizycznie, bo graciarnia pochowana) mnie przytłacza. Co więcej, z moich obserwacji wynika, że to nie złość, a czysty smutek.

Wspominałam już o chodzących za mną myślach i rzeczach? Ostatnio wpadła mi w ręce urocza książka 'Na kawie z... Buddą'. Bardzo mi się spodobała, może to przez to, że to moje pierwsze poważne podejście do buddyzmu, a może po prostu tak miało być. Tak czy tak, po piętnastu stronach stwierdziłam, że zakreślanie każdej kartki nie ma sensu, wszystko jest tam warte uwagi i namyślenia. Bardzo ciekawe podejście i obejście.
Zaraz potem trafiła do mnie, wspomniana już wcześniej 'Poznam sympatycznego Boga'. Tak jakoś powoli mi się to układa w jedną całość. Powinnam na bieżąco skrobać tu notatki, teraz wszystko mi się zlało i rozlało. A może po prostu wciąż mam za mało danych? Ciekawe czy na studiach trafią się jakieś wykłady na ten temat.
Ale do rzeczy. Podoba mi się tok myślenia i bezpośredniość Weiner'a. Pierwsze strony książki wciąż wydają mi się moim psychologicznym profilem. Nie żebym się do niego porównywała, ale chyba byśmy się dogadali przy kawie.
"Skoro możemy wybrać przywódców, taryfę w telefonii komórkowej i pastę do zębów, czemu nie mielibyśmy wybrać sobie Boga?"

Co do samego Buddyzmu, to ciekawa alternatywa. Orientalna miska pełna odpowiedzi na moje pytania i wahania. Zrozumiałam swój gniew i całe zjawisko w ogóle. Uczę się nie tyle co kontrolować, ale właśnie rozumieć. Co samo z siebie prowadzi do zapanowania. No tak mi się wydaję.
Tak czy tak, z wszystkich mniej lub bardziej fatalnych zbiegów okoliczności, cieszę się, że trafiłam na ten trop. Bardzo pomocne i dopełniające moją herbatę zjawisko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz