Znalazłam w plecaku kartkę, która wypadła z notatnika.
{przegląd Krupówek, Nd 16.09}
Ta urocza uliczka to cudowny przekrój całej stereotypowej Polski, lepszy nawet niż moja Floriańska. Masa ludzi kotłująca się jak na wyprzedaży w Biedronce czy Tesco. Z moich obserwacji wynika, że do czynienia mamy z wieloma gatunkami i podgatunkami.
Dość liczna, ale sprytnie ukrywająca się i wtapiająca w tłum grupa:
*sami swoi - Górale, pół-Górale, nie-Górale. Biegający tam i z powrotem w załatwianiu spraw, dostaw i zapraw. Charakteryzujące ich zachowanie: pobłażliwie uśmiechanie się do turystów walczących z mapami i plastikowymi siatkami wypełnionymi oscypkami i madeinchainowskimi rupieciami ; głośne okrzyki i pozdrowienia ; śwarny chód
*swojscy miastowi - góry to ich drugi dom- w sezonie oprowadzają znajomych po sprawdzonych knajpach, wiedzą gdzie kupić świeże bułki z rana. Poza sezonem, bez natłoku - napawają się pięknem i spokojem. Zawsze przygotowani na zmienne warunki pogodowe.
*'taternicy' - ubrani jak z żurnala modowego dla sportowców -ciuchy, buty i skarpetki naznaczone wielkimi metkami prestiżowych sklepów, zazwyczaj nie wychodzą poza Krupówki
*panie do towarzystwa - często trzymają się gatunku powyżej - zawsze piękne i gotowe na spacerek między sklepami. Obecność gór dostrzegają dopiero, gdy zasiądą w luksusowej kawiarni popijając latte z pianką, bez cukru - broń Boże. Najczęściej (i najbardziej) widywane wieczorami. Ich przybycie zwiastuje wysoki pisk 'no, ale co tak szybko' oraz klekot jakże pięknych, jakże modnych i cudownych butów na koturnie i obcasie - 20 cm absolutnej boskości. Zgrabnie i powabnie przedzierają się przez kłębowisko (tu cytat: "łażących bez sensu klaunów") oraz kocich łbów.
*emeryci i renciści - grupa doskonała. Za dnia oblegają ławki i ciepłe kawiarenki, by wieczorami zostawiać we wspólnych lodówkach na korytarzach niedojedzone kanapki i makrele. Charakterystyczny atut- zawsze i wszędzie obecne kijki do nordic wlaking'u, co trzeba im przyznać, w Krupówkowym tłumie czasami się przydaje. Mimo doskwierających korzonków i Bóg raczy wiedzieć jakich jeszcze dolegliwości - często do spotkania na szlakach- intonują przyśpiewki, recytują romantyków, zadziwiają się powietrzem, jedzą kabanosy i pozdrawiają wszystkich szlakowym 'dzień dobry'
Moimi absolutnymi faworytami, są stare dobre małżeństwa, przyodziane w taki sam zestaw ubraniowy. Przykładowo - identyczne kurtki czy koszule w kratę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz