Chesteron: "Człowiek schodzi niżej i niżej aż do pewnego tajemniczego momentu, od którego zaczyna iść wyżej i wyżej". Zastanawiam się, jak nisko muszę zejść, żeby odwrócić swoją trajektorię.Bardzo akuratne i pocieszające. Ale czy ja potrzebuję pocieszenia? Jestem wstanie je znieść tylko od jednej osoby, każda inna próba jeszcze bardziej mnie rozdrażnia.
Ale wyszłam już z fazy 'poklep mnie po głowie i powiedz, że będzie dobrze'. Bo wszystko własnie wskazuje na to, że nie będzie. Lepiej zawczasu się na to przygotować, albo przynajmniej oczekiwać. Wtedy zaskoczenie tak nie boli.
Tak więc, jestem świadoma, że mój dziurawy kajak wpłynął na nieznane wody. Co więcej, wody, na których nie ma żadnego konkretnego wiatru czy prądu. Tak sobie dryfuję wte i wewte. Ale wiem, że to tylko cisza przed burzą. Że jak w końcu dostanę tego upragnionego wiatru w żagle, to moja biedna tratewka sobie nie poradzi, i sobie utonę. A wtedy to już tylko dno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz