piątek, 27 marca 2015

koty zaległy na łóżku w deseń yin-i-yang, bardzo to kochane [i wcale nie przypadkowe].
piszę mało przyjemny fragment pracy. ciemno, zimno, mokro i paskudnie. potrzebuję więcej kawy.

wczorajszy podbój PWSTu był uroczą przygodą. sztuka zadziałała afektywnie. tak samo spotkanie po, oraz obiad i kolacja przed. lubię takie randki z E.

na spotify pojawiła się opcja wyświetlania tekstów piosenek, wybornie! na tym, jak i na oglądaniu seriali skończą się chyba moje przygotowania do egzaminu językowego pod koniec roku. 

obejrzałam cudowny film L'Appolonide - souvenirs de la maison close. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że postaci kobiece dopiero co opuściły atelier (albo nawet same płótna) Toulouse Lautreca czy Klimta, genialne! do tego ta nieszablonowa narracja oraz praca scenariusza czy kamery. mniam. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz