środa, 4 marca 2015

znów intensywnie przeżywam, mniej intensywnie śpię. wstałam o 5.50.
rozpisuję konspekt pracy, szukam odpowiedniej bibliografii [we własnej biblioteczce, ha]. bardzo cieszy mnie wizja spędzania całych dni w Galerii Sztuki Polskiej XX wieku. fetyszyzacja przestrzeni i pracy zaliczeniowej. mogę.
spływają kolejne oceny za zeszły semestr. ta z seminarium tyle co mnie rozbawiła, co zdenerwowała. no cóż. może.
równie zabawna okazała się ocena z "warsztatów krytycznych", rety.
[odsyłam obie recenzje z moimi drobnymi uwagami. Oba teksty oceniam wysoko - za dobra kompozycje i styl ale przede wszystkim, za pomysłowość i konsekwentnie przeprowadzoną interpretację.] 
wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że teksty te popełniałam naprawdę na odczep się i zalicz. dlatego nie pokładam nadziei i ufności w ocenę wystawioną przez szanowną panią. ja jej z pełną świadomością [podszytą hejtem] wysyłam gnioty, a ona mi to jeszcze chwali. no dobrze, niechaj tak będzie.

no, uśmiałam się. idę po kawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz