czwartek, 12 marca 2015

kryzys jest wtedy, gdy myślisz o zmianie promotora. nic tak nie blokuje potencjału twórczego, jak brak kreatywnego środowiska do pracy. kiedy okazało się, że sąsiedzi za ścianą mają tak kosmiczną zabawę przy pracowaniu, pomyślałam, że powinnam tam być. we wtorek rozmowa, zobaczymy gdzie to dalej toczyć [skojarzenie z geotrupes stercorarius zasadne]. 

kolejna książka - kupiona trochę przez przypadek - idealnie wpisuje mi się w koncepcję. może dzisiaj nad tym popracuję. jeżeli nie zacznie padać, wyjdę jeszcze na rolki.

wczorajsza wiadomość na lubimyczytac była całkiem urocza, ponoć nie przez przypadek dobieram literaturę, inspiruję i intryguję. coś jak pokaż mi co masz na półkach, a powiem ci kim jesteś.

lubię taksówkarzy mających wyczucie, to znaczy takich nie gwałcących rozmową. to samo tyczy się fryzjerek. czytałam ostatnio fajny artykuł o small talku, który najczęściej sprowadza się do monosylabicznych banałów. unikam jak ognia. a raczej jak wody. bo to wody raczej nie lubię. w dużych zbiornikach.

wczoraj na wydziale dyskusja wokół książki Jankowicza Gombrowicz- loaded. Esej o formie życia. zapowiada się jako bardzo dobrze przygotowana i poprowadzona retoryczno-filozoficzna rozprawa, chętnie kupię, bo ma piękną okładkę przeczytam. Franczak i uroczy postulat, że warto rozmawiać wyśmiany i odparty kolejną szaradą metodologiczną. nie wiem, czy kiedyś przywyknę do takiego trybu. jednak mało ma to wspólnego z rozmową, ale no, warunki laboratoryjne akademickie.
- to może odpowiem i wytłumaczę to Heglem 
- ale Hegla w tej książce nie ma
//
- cieszę się, że pan skończył. nie, żeby było to mało interesujące, ale chyba przestałem ogarniać. to może odpowiem na pana p-y-t-a-n-i-e. zadał ich pan 11. 


a potem M. na kanapie ze sprężyn uczył mnie prowadzenia konwersacji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz