niedziela, 15 marca 2015

Rapsod z dramatu "Bolesław Śmiały" S.W.


w zeszłym tygodniu okazało się, że na następne zajęcia opracować mamy z G. temat Młodej Polski. z wielką radością przyjechałam na wieś, zdjęłam z półki książki dotyczące Wyspiańskiego i zaplanowałam oprowadzanie. trochę przygoda, a trochę spełnienie marzeń. za młodu, oglądając różne filmy około akademickie chciałam być właśnie w ten deseń - mieć swoją dziedzinę, swoją ulubioną galerię, swojego malarza. Staś wciąż jest dla mnie niesamowitą zagadką, to cudowne, że zostało mi jeszcze tyle do odkrycia. niektóre wątki rozumiem dziś dużo lepiej, niż chociażby w zeszłym roku, kiedy to pisałam o nim dwie spore prace. zawsze mam wrażenie, że poznam we właściwym czasie.
jeszcze nie wiem jak to będzie z "dzieleniem się". prawdopodobnie miałabym z tym dużo większy problem, gdybym miała do czynienia z inną grupą.

powyższy portret Mielewskiego zapewne niesłusznie stał się czarno-biały, ale właśnie w takiej reprodukcji książkowej go poznałam, wybacz S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz