czuję się jak malunek Banksy'ego na odpadającym tynku ściany.
słońce świeci zbyt mocno, dzień zaczął się o 10.00.
kawa nie budzi.
w sumie, to nawet nie smakuje.
świat się kończy.
czerwony notatnik zapisany do końca. gdybym kupiła go wtedy w styczniu, nie w lutym, miałby początek i koniec w jednym roku; a teraz, jak zwykle, popaprane. jutro kupię nowy, czarny, o.
święto, ponoć nie muszę pracować.
och, jakiż ze mnie hipokryta.
poczytam artykuły, po angielsku, taki czelendż.
Planty nocą będą już zawsze kojarzyły mi się z dwiema rzeczami - pierwsza, to oczywiście, obraz Stasia; druga, to przemycana wódka. raz, w pomarańczowym kubku termicznym, raz w dolewkowym kubku z rozgazowaną* pepsi, ay way pomysłowość.
*słownik podpowiada rozgotowaną, kto wie, może i tak było.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz